2010/07/15 18:05

Skoro nie widać różnicy...

ETYKIETY: polityka ZUS liberalizm

Trybunał Konstytucyjny uznał, że zróżnicowanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn nie dyskryminuje kobiet. Też tak myślałam, bo to przecież kobiety przechodzą na emeryturę o pięć lat wcześniej od mężczyzn, więc jeśli ktoś jest dyskryminowany w kraju, w którym od pierwszego dnia pracy mówi się o emeryturze, to właśnie mężczyźni.

Trochę udaję, że nie wiem, o co chodzi. Oczywiście, wiem. Chodzi o pieniądze, bo kobiety, krócej pracując, mają mniejsze emerytury. Tej kwestii nie chcę podejmować w ogóle, bo zaraz usłyszę, że jestem anarchistą lub liberałem (anarchistką, liberałką). Albo że z kosmosu.

Tak, marzę o likwidacji ZUS-u.

Jednak Trybunał nie poprzestał na uznaniu tego, że w kwestii wieku emerytalnego nie dzieje się nic niezgodnego z konstytucją. Trybunał w uzasadnieniu był łaskaw zauważyć, skąd różnice, których nie można nazwać dyskryminacją, wynikają. Otóż wynikają one „z pełnionych przez kobiety funkcji macierzyńskich i wychowawczych w rodzinie, a także równoczesnego obciążenia kobiet zarówno pracą zawodową, jak i obowiązkami rodzinnymi”. Święta prawda.

Ale i na tym nie koniec.

Trybunał bowiem przyznał, że choć regulacje związane ze zróżnicowaniem wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn są zgodne z konstytucją, to nie można powiedzieć, że to jest najlepsze. I znów uzasadnienie, które mnie bardzo zaniepokoiło: wspomniane różnice wynikające z uwarunkowań społecznych i biologicznych są coraz mniejsze. Społecznych – rozumiem, ale niezmiernie intryguje mnie, co miał na myśli Trybunał, mówiąc o coraz mniejszych różnicach biologicznych między mężczyznami a kobietami.

Małgorzata Juda-Mieloch

Dyskusja

Chcesz skomentować? Rozpocznij dyskusję »